Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bransoletka modułowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bransoletka modułowa. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 listopada 2012

trochę charms, trochę kokardkowo, trochę retro

Widzę, że zaglądacie, ale cichutko tu strasznie, muszę trochę rozruszać tego bloga:)

Pogoda za oknem przedstawia najgorszą wersję jesieni, śląski smog ogarnął wszystko, bleee... a farmakologia zerka na mnie złowrogo, same straszne rzeczy...

Poprawa nastroju była konieczna - wyszły słodkie kokardki i takie bransoletki:





Jeszcze się jedna modułowa zakradła, ze stoperami i wygodnym zapięciem, jest dość duża - 22 cm.
Taka trochę barokowa...


i jeszcze hit ostatnich dni, jak nie znacie - ostrzegam - wpada w ucho, moje myśli prześladuje od wczoraj :D
w sam raz na dziś:)



Miłego popołudnia!
Ela

P.S. Biżuteria w dziale "Dostępna" jest zaktualizowana, wszystko co tam jest, jest dostępne od ręki, natomiast nie mam jeszcze zdjęć wszystkiego.



niedziela, 7 października 2012

Nie chce mi się...

Nic. Ani się uczyć, ani tworzyć, ani się ruszyć na jakiś fitness... i nie że dziś, ale tak już ze 2 tygodnie taki jesienny marazm trwa. Mogłabym spać po 12 godzin (ale to akurat zawsze), wstawać tylko po to, żeby zjeść i pooglądać seriale (oglądałam w całym swym życiu tyle ile teraz oglądam na bieżąco Oo).

W ciągu tego tygodnia mam nadzieję się pozbierać, niestety zajęcia od 12 do 18  (ktoś na bani ten plan układał w tym roku) nie będą sprzyjać. Dobija mnie myśl o tym, że w piątek o 20 zaczyna się nasz półmetek, trzeba się będzie wystroić i wymalować, a po zajęciach będziemy marzyć pewnie tylko o pójściu spać. Nie mówiąc o tym, że rozterki typowo babskie (nie mam co ubrać! a która sukienka? a buty do tego? co zrobić z włosami?!) i to, że będzie je trzeba rozstrzygnąć i wprowadzić w życie w jakąś godzinę mnie irytują baaardzo. Wrzucę Wam foty i powiecie mi co ubrać, ok?? :) <prosi>

Pojęczałam, ponarzekałam, żeby nie było aż tak brzydko w tym poście, są i zdjęcia. Zmusiłam się w piątek, żeby coś zrobić, ale nic więcej nie wymyśliłam.

Jedyna bransoletka zrobiona "dobrowolnie", jestem niezmiennie zakochana w tych zawieszkach już chyba z rok...

W zamierzeniu miała być moja, ale jest ciut za duża no i tak sobie leży i nie wiem co z nią zrobić, bo coś mi w niej nie pasuje zresztą...


Na zamówienie - brązowa wersja bransoletki z fluorytem


I to nie moje w zasadzie dzieło. Koleżanka przyniosła koraliki, żebym zrobiła z tego bransoletkę, bo jej się zepsuła. Ale tak mi się spodobał efekt końcowy z tym zapięciem i kolorem rzemyka, że stwierdziłam, że wrzucę, jako taki optymistyczny akcent:)


Wczoraj wieczorem bawiliśmy się pierwszorzędnie - byliśmy na koncercie CeZika. Facet jest mega pozytywny, wystarczyło, że wyszedł na scenę, wszyscy się śmiali:) a przy niektórych piosenkach ludzie ryczeli ze śmiechu, naprawdę polecam:)

Jeżeli ktoś nie słyszał o CeZiku...
Nie wiem czy mi wolno, ale najwyżej mnie zamkną:) Nie wszystkim tego typu humor odpowiada, ale jestem pewna , że na stronie CeZika, każdy znajdzie coś dla siebie:) Kilka utworów KLIK.
Wszystko udostępnione przez autora, legalnie:)

Krzysiu I. w roli głównej...


Piosenka Hey w wersji kuchennej:)


Poprawia humor, nie?:)

niedziela, 27 maja 2012

leniwy maj?

     Witajcie!

Nie ma postów, więc wniosek jest prosty - leniuchuję:) Nie do końca tak jest, a w zasadzie jest wprost odwrotnie... jak wiadomo, sesja się zbliża, a u mnie zazwyczaj okres przedsesyjny jest jeszcze bardziej gorący, bo zazwyczaj jest jeszcze masa zaliczeń, aby do sesji być dopuszczonym. W tym roku wygląda to nieco inaczej, bo do tej pory było dość spokojnie, tyle, że ten spokój sama sobie zafundowałam, bo wiedząc, że nie zdążę zdać wszystkich tematów z farmy, podchodzę do tego bez nerwów... tylko troszkę żal, jak człowiek wie już na początku maja, że przed październikiem będzie trzeba się uczyć... mam tylko nadzieję, że przynajmniej poprawek dzięki temu nie będzie, albo będą w stopniu minimalnym:) 

Wyjeżdżając z domu po weekendzie majowym,zostawiłam pudełko z gotową biżuterią kuzynkom, ciociom, mamie, nadal gdzieś tam krąży, mam nadzieję, że jakieś dodatkowe przypływy na wakacje w sam raz będą:) O ile to było celowe pozostawienie, to pudełka z półfabrykantami zostały przez przypadek... I tak przez niemal cały maj, zbierałam się w sobie, żeby napisać na blogu, że działalność zawieszona do końca czerwca, ale... nie mogłam... i od kilku dni znów mam koraliki:) Jednakże działalność wciąż mocno ograniczona, a gotowa biżuteria niedostępna. 

W weekend majowy robiłam sporo rzeczy "na już", dla koleżanek, kobietek z rodziny, kilka razy, osoba zamawiająca siedziała obok mnie i na bieżąco konsultowałyśmy pracę:) Oczywiście od razu zabierała, co zrobiłam, więc zdjęć nie ma... jak znów będę w domu, pokażę Wam shamballę na szyję, bo moja mama: " Ale jak to, sama bransoletka? i co ja niby mam do niej nosić?" I nie ma dyskusji, że nie tego się na szyi chyba nie nosi:)


Dość tego przynudzania, teraz zasypię Was zdjęciami:)

Na początek, zdjęcia z wymianki organizowanej przez Lore Art, dostałam prezent od Nastole, prześliczny! Nastole była chętna przywieźć mi osobiście paczuszkę, bo okazało się, że mieszkamy blisko siebie, niestety akurat w weekend mnie nie było, a potem nie miałam czasu...:( 

Byłam pod wrażeniem pięknego i dokładnego pakowania....



Trochę zbliżeń....




A anioł od razu wylądował na środku ściany:) to miejsce jakby na niego czekało, jest cudny:)



Jeszcze raz dziękuję Nastole za prezenty i Ninie za organizacje wymianki.
Ja robiła prezent dla Moniśki, zdjęć swoich nie posiadam z powodu złośliwości losu, ale są u Moniśki, o tu. 

Z rzeczy zaległych, znalazłam zdjęcia bransoletki robionej na zamówienie, pod kolor do bluzki. Była prezentem kolegi dla jego dziewczyny, wersji powstało kilkadziesiąt, zdjęcia gdzieś mi zniknęły, uchowały się te: 



Z tego co pamiętam, wybrana została ta ostatnia:)

Jeszcze trochę ostatniej twórczości, pierwsza bransoletka na zamówienie, druga zrobiona z rozpędu, kolejne z myślą o sobie:)












Biżuteryjnie to by było na tyle. Nie wiem czy ktoś dobrnął to końca, jeśli tak, to gratuluję i przepraszam za kolejnego tasiemca:)

Dziewczyny, mam też prośbę i propozycję, otóż zauważyłam na blogach, że bierzecie udział w projekcie ShinyBox, ja też postanowiłam się zarejestrować. Chodzi o to, że po zapisaniu się i zaproszeniu znajomych, możemy otrzymywać pudełko z próbkami kosmetyków. Zajmuje to chwilkę, a może być fajnym projektem:) Zachęcam do udziału, a moja prośba to rejestracja przez mój link: 

Bawmy się razem:)

Długo nic nie rozdawałam, niedługo ogłoszę mega candy:) Na pewno będzie trwało co najmniej do końca czerwca, na pewno nagrody będą niespodziankami i na pewno będą duuuże:)

Miłej niedzieli!

piątek, 20 kwietnia 2012

shamballa, czyli błysk i makrama

Wstęp był w poprzedniej notce, więc teraz, bez zbędnych ceregieli: Jej Wysokość Shamballa!

Przynajmniej raz nie jestem do tyłu z modą:)

shamballa: gwiezdny pył


shamballa: perełka ecru i kryształ rondelle 


shamballa: spectra i mrożony kryształ


 shamballa: gwiezdny pył i perła gnieciona

 shamballa: kryształ mrożony i kryształ rondelle

No:)

Poza tym, żeby nie było, klasyczny splot makramowy tak mi się spodobał, że plotę jak w transie:) Zrobiłam dla siebie bransoletkę z kwarcem różowym i zawieszkami, takiego zwyklaczka na co dzień, ale jedna shamballa też jest moja:)


Tutaj też splot makramowy, ale... rzemieniem:) cienki rzemyk naturalny jest świetny. Bransa chyba nada się też na męską łapkę (łapę?;)




A to bransoletka z bardzo grubego rzemienia naturalnego, zainspirowała mnie Joie, podsyłając zdjęcie:)



Pochwalę się też moją bransoletką modułową, którą modyfikowałam bez ustanku i chyba w końcu mi pasuje;)


 i zdjęcie w promieniach słońca, bo ten jeden koralik się tak ładnie mieni:)


 jakby komuś pociekła ślinka na modułki, to sporo dostępnych jest w zakładce u góry, a tutaj szalona nowość, jeszcze wiosenna:)



Poniższy komplet zrobiłam dość dawno, kolega kupił go swojej Dziewczynie na urodziny, a ja w końcu zebrałam się dzięki temu w sobie i go poprawiła, bo naszyjnik był za długi i ogólnie coś się źle układał. Zresztą zdjęcie też było kiepskie, więc pokażę raz jeszcze:)


 Zapakowane prezenciki:) 


Moje kombinowanie z kolorkami dało efekt taki jak wyżej:) ech... może  w końcu się nauczę:)

Mam spokojniejszy weekend, bo już w środę wieczór się zaczął, na razie nadrabiałam zaległości imprezowo-rozrywkowo-sprzątniowo-biżuteryjne, teraz zacznę naukowe:)

W ramach "rozrywki" wczoraj zaliczyliśmy American Pie w kinie, całkiem niedawno dojrzałam do tego typu "głupiego humoru". A w kinie same pary, w większości wyglądające na starsze od nas:):):) 30-latki niemalże mają powrót do przeszłości, bo American Pie Zjazd Absolwentów to powrót aktorów z 3 części:)

Dzisiaj pewnie jeszcze popracuję, ale czas zacząć ładować do głowy antybiotyki, bo sporo tego.... cały czas Was zamęczam tą farmakologią, ale niestety cały ten semestr i kolejny rok będą pod znakiem farmy...

Miłego wieczoru Wam życzę i całego weekendu:)



piątek, 30 marca 2012

lubię piątki:) i o uratowanej gąbce:)

Dzisiaj wieczór bez nauki. Co jak co, ale usiąść do książek w piątek nie potrafię. I całe szczęście, bo bym zwariowała niedługo:) Było spanie (miało być sprzątanie...), będzie twórczo, a potem film i drink (miała być siatkówka albo orbitrek....). 

***********************************

A teraz mam coś nowego, czego pewnie nikt się nie spodziewa...znowu była wymianka!:) Ale zaskoczenie, nie? :D
Kochana Joie...., zobaczyła, jak pojękuję cichutko w komentarzach nad majcioszkami i sprawiła, że jęki "chcę mieć" zmieniły się w "mam!!!"
Co mam? Majcioszki-kosmetyczki,  a może portfelikiem się staną?



Są urocze, cudowne, piękne!! 
Joie sprawiła mi tez dodatkową niespodziankę, bo z koperty wyskoczyła... gąska (rany, jaka ja ślepa, niby ze wsi a kury od gęsi nie odróżnia:D) wielkanocna:) Jest śliczna i bardzo mnie ucieszyła, zwłaszcza, że była niespodziankowa:) zdjęcia byłyby ładniejsze pewnie, gdybym wyjęła ja z folii, ale na razie nie chcę tego robić, bo najprawdopodobniej pojedzie ze mną do domu na święta, więc tak będzie bezpieczniej:)



A Agnieszka wybrała sobie modułkową bransoletkę, której zmieniłam tylko zawieszki:


Wymyśliła też bransoletkę, która bardzo nam się spodobała:) Do rzemyków zbierałam się już dość długo, wiecznie nie mam czasu, więc bardzo się ucieszyłam, bo miałam mobilizację do zrobienia czegoś nowege. Mam nadzieję, że w końcu się zabiorę do nich:)



I ode mnie jeszcze były kolczyki-wkrętki w modnym kolorze miętowym.


Dziękuję Ci raz jeszcze za tą wymiankę! :):) polecam się na przyszłość:)

*******************************************

Dzisiaj uczyliśmy się szycia chirurgicznego, robienia różnych węzłów itp. Supełka oczywiście normalnego zrobić nie można, nie mam pojęcia czemu... Miałam nadzieję, że jestem wprawiona w nauce takich "rękodzieł", ale powiem Wam, że to było istne hokus-pokus. Muszę znaleźć gdzieś opis krok po kroku, bo ruchy rąk pana Docenta była zdecydowanie zbyt szybkie:)
A oto i efekty molestowania gąbeczki - moje pierwsze szwy:)


Rana zszyta, gąbka żyje:) A jutro warsztaty chirurgiczne, czyli kontynuacja rękodzieła:)
Miłego wieczoru!