czwartek, 29 marca 2012

wiosenne zamienianie się:):):)

Bo zamieniane się jest fajne:) Tym razem zaproponowałam wymiankę Ninie z bloga Lore Art, na którą z radością przystała i obie mamy już nasze wymarzone zabawki u siebie:)
Pokażę najpierw co wybrała sobie Nina: 




i specjalnie dla Niej robiony wisior. To już trzeci wykonany w tej kolorystyce - róże rządzą tej wiosny:)


A ja chciałam broszkę. Koniec końców, skończyło się na 3:) a żółtą sobie wymyśliłam i dziękuję serdecznie Ninie, za trud jaki sobie zadała, żeby zdobyć na nią materiał:) Są piękne, każda inna, większość ciuchów mam w kolorach czarny-biały-szary-brązowy, więc na razie z zapałem noszę żółtą:) Jak widać w komplecie też będą pasować:)





Dziękuję Ci Nino bardzo!:)

Jeszcze 2 wisiory z ostatnich dni, robione na zamówienie:
(testuję różne opcje robienia zdjęć, ale nie ogarniam tego, stąd te różniaste efekty:))


Dzisiaj pamiętny dzień dla mnie, na zajęciach z chirurgii pierwszy raz w życiu myłam się do zabiegu, asysta to za dużo powiedziane, ale trzymałam haki, obcinałam nici i wyciągałam żyłki (bo operowane były żylaki). Uśmiech nie schodzi mi z twarzy i mam ochotę opowiadać o tym, każdemu, kogo spotkam:):):):):):):):):):)



6 komentarzy:

  1. To z Ciebie chyba będzie dobry chirurg :):) Moja mama miała robione bezkrwawo,bo metodą piankową :):)
    Prezenty śliczne,a wymianki to fajna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ze mnie chirurg nie będzie:) co nie zmienia faktu, że to świetna specjalizacja:)

    ja w tych broszkach się zakochałam i jestem bardzo zadowolona, że je mam, ożywiają każdy strój:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdjęcia wychodzą coraz lepiej :) już niedługo dojdziesz do perfekcji. A chirurgia brrrrrr. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję;) e tam "brrrr" od razu;)

      Usuń
  4. Świetna wymianka :)
    Na samą myśl o tych wyciąganych żyłach mną telepie :(... Ehh... Pozostaje mi Ciebie podziwiać :)
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Następny post znów będzie wymiankowy;)

    to takie małe żyłki... jej, nie pomyślałam, że czytanie o tym może być nieprzyjemne, może oszczędzę szczegółów następnym razem...:)

    OdpowiedzUsuń